I pomyśleć, że jeszcze rok temu, o tej godzinie ( 15:00 ) , Mateusz żył i cieszył się życiem... A przede wszystkim nie spodziewał się śmierci... Ech...
" [...] LOS BYWA ŚLEPY I NIE TYCH PAKUJE W TRUMNĘ " - ZdunO
" W każdym swym tekście zostawiam cząstkę siebie
I wiem, że gdy odejdę ktoś odpali swe CD
Usłyszy moje słowa,
' ON BYŁ TU, JEST I BĘDZIE '
Chociażby w głośnikach bije wciąż Jego Serce... "
" Jeżeli zginę to z pasją, nie w domu z nerwów czy lat "
" Nawet jeśli odejdę to wciąż będę szczęśliwy,
Bo spełniałem marzenia do swej ostatniej chwili.
Nawet jeśli odejdę to nie będę się smucił,
Bo pasja była ze mną i grono szczerych ludzi. "
" Nawet jeśli to skończę, a krzyż stanie przy drodze
nagrobek będzie piękny
' ...ON ZGINĄŁ NA MOTORZE... ' "
MALINA! NIECH CI ZIEMIA LEKKĄ BĘDZIE!
*************************************************
Zacznę od tego, że ja naprawdę nie wierzę, że jutro mija rok od śmierci Mateusza. Napisałam jutro, ponieważ notkę robię już dzisiaj ( 23.09.13r. ). Jutro nie będę miała do tego głowy. W ogóle nie wiem jak skupię się na lekcjach. " 24 września - ta data jest przeklęta " - Ojj, zgadzam się. Przyznam się szczerze, że o Mateuszu dowiedziałam się 13 dni po Jego śmierci. Żałuję, że tak późno, że nigdy nie miałam okazji z Nim popisać, porozmawiać, że nie miałam okazji zakupić Jego płytki z autografem... Mam bez, cieszę się, że udało mi się ją zamówić, bo naprawdę to nie było proste. Zresztą sami wiecie. Wracając do tego, że poznałam Jego muzykę po śmierci. Ja wcale nie czuję się z tym gorsza. Na pewno robi mi się przykro jak ktoś mi to wypomina, ale to przecież nie moja wina. Chciałabym cofnąć czas, ale tak się nie da. Według mnie Fani Mateusza powinni się łączyć, a nie dzielić poprzez hejtowanie się nawzajem. Malina byłby dumny, że jest nas już ponad 64 tys. JUŻ JAKIŚ CZAS TEMU SZWAGIER MATEUSZA NAPISAŁ NA WRP ( tego wpisu już chyba nie ma ), że NIE LICZY SIĘ TO KTO I KIEDY DOŁĄCZYŁ TYLKO TO, ŻE DOŁĄCZYŁ , ŻE SŁUCHA MUZYKI MATEUSZA I, ŻE ZOSTANIE. Ja osobiście zgadzam się z Nim w 100 %. Wiecie, codziennie się modlę za Mateusza ( jak także za wszystkich motocyklistów ) i po modlitwie mówię do Niego. " Mówię do Niego " - Głupio brzmi, nie? Bo przecież Jego już nie ma. Przynajmniej nie na ziemi. Ja jestem osobą wierzącą, może nie taką, że co niedzielę latam do kościoła, ale wierzącą. I w mojej podświadomości jest takie coś, że ja wiem, że On gdzieś tam na górze żyje dalej. Śmiga po Niebieskich z Bocianem, Maćkiem i innymi. I wiem, że On widzi co dzieje się tutaj na ziemi. Widzi, że za Nim tęsknimy, że Go Nam brakuje. I, że słyszy nasze modlitwy. Czytając to pewnie myślicie " co ona za głupoty pisze ". Tak, to są głupoty, ale napisałam je prosto z serca. Napisałam co czuję i nie wstydzę się tego.
WSZYSTKIM TYM, KTÓRZY PRZECZYTALI TO DO KOŃCA BARDZO DZIĘKUJĘ. WIEM, ŻE DLA NIEKTÓRYCH BYŁO TO MĘCZĄCE.
TRZYMAJCIE SIĘ.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz